Kilkudziesięciu działaczy kierowanego przez Andżelikę Borys Związku Polaków na Białorusi zebrało się przed Domem Polskim w Iwieńcu. Wczoraj budynek został przejęty przez białoruską milicję i oplombowany przez urzędników sądu. Związkowcy, którzy dziś przyszli przed Dom Polski, śpiewali polskie piosenki i rozpoczęli zbieranie podpisów pod petycją do białoruskich władz o zwrócenie im nieruchomości.
Wczorajsze przejęcie budynku w Iwieńcu nastąpiło na wniosek prorządowej organizacji noszącej również nazwę Związek Polaków, która przypisuje sobie prawo zarządzania majątkiem polonijnym na Białorusi. Spór o Dom Polski rozstrzygnie 15 lutego sąd w Wołożynie.
Solidarność z Polakami mieszkającymi na Białorusi wyraziła Kancelaria Prezydenta RP. Na stronach internetowych kancelarii opublikowano oświadcznie: "Z niepokojem i troską przyjęliśmy informacje dochodzące z Białorusi. Prezydent ponownie wyraża swoje pełne poparcie dla Związku Polaków na Białorusi kierowanego przez Andżelikę Borys. Przekazujemy wyrazy solidarności z naszymi Rodakami na Białorusi, którzy wciąż poddawani są nieuzasadnionym represjom. Przestrzeganie praw mniejszości narodowych należy we współczesnym świecie do kanonu elementarnych praw człowieka. W najbliższym czasie Kancelaria Prezydenta RP planuje zaproszenie Andżeliki Borys i przedstawicieli Związku Polaków na Białorusi".
Sprawą zainteresowało się także polskie MSZ. Wczoraj w Warszawie na rozmowy wezwano białoruskiego ambasadora, a dziś do Polski wyjechał na konsultacje polski ambasador na Białorusi. Szef dyplomacji Radosław Sikorski chce o sytuacji polskiej mniejszości rozmawiać z białoruskim ministrem spraw zagranicznych Siergiejem Martynowem, który ma 12 lutego przylecieć do naszego kraju.
Spór między Warszawą a Mińskiem o legalność działań Związku Polaków na Białorusi trwa od pięciu lat. W 2005 roku doszło do rozłamu we władzach związku. Większość jego członków wybrała na szefa organizacji Andżelikę Borys. Mińsk jednak nie zgodził się z taką decyzją związkowców i pod kontrolą służb specjalnych przeprowadził ponowne wybory, w których zwycięstwo odniósł Józef Łucznik. Kilka miesięcy temu Łucznika zastąpił biznesmen z Grodna Stanisław Siemaszka. Białoruskie władze upierają się, że związek Siemaszki jest jedyną legalnie działającą organizacją polonijną na Białorusi. Władze Rzeczpospolitej natomiast uznają legalność działań Andżeliki Borys i jej zwolenników.
Funkcjonariusze białoruskiej milicji przejęli siłą Dom Polski w Iwieńcu, należący do Związku Polaków na Białorusi, którym kieruje Andżelika Borys.
Milicjanci brutalnie wyprowadzili przebywających tam Polaków i wprowadzili do środka przedstawiciela prorządowej organizacji uzurpującej sobie prawo do reprezentowania mniejszości polskiej na Białorusi.
Obecnie Dom Polski w Iwieńcu otacza kilkudziesięciu funkcjonariuszy, a wokół gromadzą się działacze Związku Polaków. Obecny na miejscu szef Rady Naczelnej Związku Polaków Andrzej Poczobut powiedział Polskiemu Radiu, że organizacja podejmie zgodne z białoruskim prawem działania w obronie członków Związku i związkowego majątku.
Do Iwieńca próbowała również dojechać szefowa Związku Polaków Andżelika Borys, ale została zatrzymana po drodze przez milicję. Na miejscu są przedstawiciele polskiego konsulatu w Mińsku, którzy próbowali wyjaśnić sytuację, ale nie zostali wpuszczeni do Domu Polskiego.
Także dziś sąd w Grodnie wymierzył drakońską grzywnę Andżelice Borys, zwalczanej przez reżim Łukaszenki szefowej Związku Polaków na Białorusi. Za "przestępstwo", którego nie popełniła, ma zapłacić równowartość tysiąca euro - poinformował portal Kresy24.pl.
Kara w wysokości ponad 4 milionów rubli białoruskich została wymierzona z tytułu zmyślonych przez reżim zarzutów związanych z funkcjonowaniem w Grodnie firmy "Polonika" finansującej całą działalność Związku Polaków na Białorusi. Andżelika Borys jest prezesem tej firmy. Już wcześniej, w piątek, spółka "Polonika" została ukarana grzywną 25 tys. dolarów. Oznacza to faktycznie likwidację tej firmy.
Ambasador Białorusi w Warszawie Wiktar Gajsionak został pilnie wezwany do Ministerstwa Spraw Zagranicznych.
Jak powiedział Informacyjnej Agencji Radiowej rzecznik resortu Piotr Paszkowski, tematem rozmowy wiceministra spraw zagranicznych Andrzeja Kremera z ambasadorem ma być akcja milicji wobec działaczy Domu Polskiego w Iwieńcu na Białorusi.
Piotr Paszkowski poinformował również, że polskie służby dyplomatyczne, które udały się do Iwieńca, nie zostały wpuszczone do budynku Domu Polskiego. Konsul polski zgłosił, że w Domu Polskim znajduje się majątek będący własnością Polski.
To już druga w ostatnim czasie akcja białoruskiej milicji wymierzona w Dom Polski w Iwieńcu.
20 stycznia białoruskie władze bezskutecznie próbowały przejąć polską placówkę kulturalną. Uznawany przez Mińsk za prezesa Związku Polaków na Białorusi Stanisław Siemaszko nie został wówczas wpuszczony przez działaczy na zebranie członków w siedzibie Domu.
Białoruska milicja urządziła również obławę na działaczy Związku, którzy jechali z Grodna do Iwieńca. Ponad 30 osób zostało zatrzymanych. Po kilku godzinach wszyscy zostali wypuszczeni.
IAR
[fot.wikipedia.org]