Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga przesłała do prokuratury apelacyjnej wniosek o wszczęcie i przeprowadzenie postępowania przygotowawczego w sprawie okoliczności przecieku do "Rzeczpospolitej" fragmentów przesłuchania Ryszarda Sobiesiaka.
Przewodniczący komisji hazardowej Mirosław Sekuła powiedział, że z zeznaniami zapoznali się Bartosz Arłukowicz oraz Zbigniew Wassermann, a także czterech asystentów posłów-członków komisji.
Szef sejmowej komisji nie ma wątpliwości co do tego, że prokuratura będzie musiała zbadać, kto był źródłem przecieku. Jego zdaniem, wyniesienie zeznań utrudni przesłuchanie Ryszarda Sobiesiaka, które odbędzie się w czwartek.
Biznesmen Ryszard Sobiesiak to główny bohater afery hazardowej. pokątnego lobbingu hazardowego. Wraz z innym lobbystą Janem Koskiem miał zabiegać u polityków PO o korzystne dla branży hazardowej zapisy w ustawie o grach.
Zbigniew Wassermann zapewnił, że nie udostępnil prasie dokumentów z zeznaniami Ryszarda Sobieska przed prokuraturą.
Poseł Prawa i Sprawiedliwości oświadczył, że jest jak najdalszy od utrudniania pracy komisji śledczej. Przypomniał, że chciał nawiązać kontakt między komisją a prokuratorami, gdyż zdawał sobie sprawę, iż bez współpracy z prokuraturą i bez jej materiałów komisja nie posunie się naprzód.
Wassermann dodał, że nie chciał paraliżować prac komisji, robi to natomiast jej przewodniczący, poseł Platformy Obywatelskiej Mirosław Sekuła. Wassermann przypomniał, że członkowie komisji wciąż nie otrzymali z prokuratury niezbędnych dokumentów, a przewodniczący, który nawet nie przeczytał zeznań Sobiesiaka, rzuca pomówienia i oskarżenia. Wassermann podkreślił, że sytuacja jest poważna, gdyż jeśli komisja nie dostanie materiałów z prokuratury, to nie będzie mogła prowadzić skutecznych przesłuchań.
Dziś Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga zwróciła się do prokuratury apelacyjnej o wyznaczenie jednostki, która wyjaśni w śledztwie okoliczności przecieku do "Rzeczpospolitej" fragmentów przesłuchania Ryszarda Sobiesiaka. Rzeczniczka praskiej prokuratury Renata Mazur zapewnia, że przeciek nie mógł mieć związku z tą prokuraturą. - My stanowczo stoimy na stanowisku, że materiały nie zostały ujawnione w prokuraturze" - powiedziała IAR Mazur.
Rzeczniczka dodaje, że wniosek do prokuratury apelacyjnej o wyznaczenie jednostki, która wyjaśni w śledztwie okoliczności przecieku powinien być gotowy do południa. - My wnosimy o przeprowadzenie postępowania, żeby ustalić, kto naruszył tajemnicę śledztwa czyli ujawnił materiały z postępownia przygotowawczego, do czego ta osoba nie miała uprawnień" - wyjaśniała Renata Mazur.
Według "Rzeczpospolitej" Ryszard Sobiesiak miał w kilku punktach zeznać inaczej niż już przesłuchani Drzewiecki, Chlebowski i Schetyna.
Sobiesiak wskazał między innymi na Marcina Rosoła, szefa gabinetu byłego ministra sportu Mirosława Drzewieckiego, jako stanowiącego możliwe źródło przecieku o akcji Centralnego Biura Korupcyjnego. W sobotę "Rzeczpospolita" napisała też, że Drzewiecki zeznał, że biznesmena zna od dziesięciu lat, a Schetyna, że poznał go dopiero w 2003 roku. Tymczasem Sobiesiak miał zeznać w prokuraturze, że Schetynę zna od lat 20.
IAR
[fot. PAP/Paweł Supernak]