A A A

Dziwne przypadki Tewje Bielskiego

dodano - 03 kwietnia 2009 r.

Udziałem Tewje Bielskiego, żydowskiego partyzanta z okresu II wojny światowej, przypomnianego niedawno m.in. przez głośny film „Opór”, stało się dziwne "życie po życiu”. Ponieważ nikt do końca nie wie „jak było naprawdę”, czy to w filmie, czy to na łamach książek każdy opowiada jego losy tak jak mu wygodnie. Najgorzej wychodzą na tym historia najnowsza i sam Bielski.

Co zatem wiemy? Z pewnością Anatol (Tewje) Bielski i jego trzech braci – Zus, Asael i Aaron – synowie młynarza ze wschodnich ziem II Rzeczypospolitej, byli postaciami wyjątkowymi. Chociażby z tego powodu, że w 1941 roku, po wybuchu wojny pomiędzy III Rzeszą a Związkiem Sowieckim, utworzyli w kresowych lasach własny oddział partyzancki.

Większość Żydów była wtedy zamknięta w gettach (co oczywiście było ich cierpieniem, nie winą) lub uciekła „pod skrzydła” Sowietów (co też można jakoś zrozumieć, bo choć bycie ofiarą przemocy jednych nie usprawiedliwia późniejszego stosowania tejże wobec innych, to jednak ucieczka przed wrogiem w ramiona jego z kolei wroga jest w jakiś sposób naturalna dla człowieka). Część z wyznawców Judaizmu walczyła w partyzantce sowieckiej, jednak tylko dwa oddziały były dowodzone i składały się w całości z Żydów – jeden kilkusetosobowy w okolicach Mińska oraz drugi, właśnie Bielskiego. W szczytowym okresie (1943-1944 r.) składał się on z blisko tysiąca osób, z których około 200 było partyzantami. W leżącej na Nowogrodczyźnie Puszczy Nalibockiej (dzisiejsza Białoruś) stworzyli wędrowny obóz-miasto, w którym schroniły się i przeżyły wojnę całe żydowskie rodziny. To chlubna część całej historii.

Druga, ciemniejsza strona medalu to charakter i postać samego Bielskiego (który według relacji wielu świadków był osobą despotyczną, brutalną i nie stroniącą od mało moralnych możliwości, jakie daje życie) oraz działalność jego oddziału. Wbrew temu, co pokazuje film „Opór”, jego głównym wrogiem nie byli hitlerowcy – historycznie udokumentowane jest zabicie przez partyzantów Bielskiego zaledwie kilkunastu Niemców.

Celem żydowskiego oddziału z Puszczy Nalibockiej było przeżycie wojny w otoczeniu, którego większość stanowili Polacy. To zatem od okolicznych Polaków trzeba było zdobyć żywność i inne rzeczy niezbędne do przetrwania. Nierzadko odzywała się tkwiąca w człowieku natura „skorzystania z okazji” i zrewanżowania się, delikatnie ujmując temat, za rzeczywisty lub mniej lub bardziej przypisywany (na zasadzie odpowiedzialności zbiorowej) przedwojenny antysemityzm Polaków. Faktem historycznym jest, że żydowscy partyzanci, tak z oddziałów sowieckich, jak i własnych, walczyli na kresach dawnej Polski z Armią Krajową, polskim podziemiem niepodległościowym, napadali również na bezbronne polskie miejscowości. 8 maja 1943 r. żydowscy i sowieccy partyzanci dokonali rzezi na mieszkańcach wsi Naliboki, znajdującej się na obszarze, na którym operował oddział Bielskiego. Zginęło wtedy około 130 Polaków. Sam Tewje prawdopodobnie znajdował się wówczas w innym miejscu, być może w masakrze wzięła udział część jego ludzi. Nie ulega natomiast wątpliwości, że partyzantka Bielskiego rabowała polskie wioski i okradła oraz zniszczyła co najmniej 8 dawnych polskich majątków.
Sam Bielski po wojnie wyjechał do Izraela, skąd po kilku latach przeniósł się do Ameryki. Większość życia przepracował jako taksówkarz w Nowym Jorku.

Bielski na ekranie…

Film „Opór” wyreżyserował – chciałoby się użyć wyświechtanego terminu „w iście hollywoodzkim stylu” – doświadczony Edward Zerick, a główną rolę gra jedna z największych gwiazd współczesnego kina, aktualny odtwórca Jamesa Bonda Daniel Craig. Nie mamy zatem do czynienia z jednym z wielu produktów Hollywood, tylko z amerykańską superprodukcją, jednym z najważniejszych filmów sezonu.
Twórcy obrazu reklamowali go jako „opartego na faktach”. Zwykle w takich wypadkach jest to raczej generalna inspiracja czy marketingowy zabieg mający zwiększyć zainteresowanie. W tym przypadku nie jest aż tak źle, gdyż film pokazuje rzeczywiście część historii braci Bielskich. Problemem nie jest może jego wielkie zakłamanie, bo takiego tam nie ma. Fakt, że choć rzecz działa się na podbitych terenach Polski, większość bohaterów była nie jakimiś bliżej nieokreślonymi bezpaństwowcami, tylko Żydami-obywatelami Polski, a sam Bielski służył w polskim wojsku i nie znalazło to swojego odbicia w filmie (gdzie nie pada ani jedno słowo po polsku czy chociażby nazwa naszego kraju), takim zakłamaniem raczej nie jest. To prędzej forma zaniechania, niewykorzystanie pewnej szansy.

Każdy film ma prawo do swojej charakterystycznej „licentia poetica” tak w odniesieniu do formy, jak i treści, a Hollywood korzysta z tego prawa nader często. Nikt też nie zamierza wymagać od filmów fabularnych rzetelności godnej podręczników historii. Szkoda tylko, że zamiast uczynić z Tewje Bielskiego pewien uniwersalny, nieodnoszący się do tego konkretnego przypadku archetyp danej postawy, twórcy filmu próbują nas przekonać, że opowiadają pewną prawdę, gdy w rzeczywistości może rzeczywiście jak już wspomniałem dużo nie fałszują, ale też dużo pomijają i przemilczają. Czy to dobry pomysł na robienie filmu, to już każdy musi odpowiedzieć sobie sam.

… i na papierze

Postać Bielskiego okazuje się wyjątkowo pechowa, jeśli chodzi o przedstawianie jego losów. Równie kontrowersyjna bowiem co film „Opór” okazała się książka pt. „Odwet. Prawdziwa historia braci Bielskich” autorstwa dwóch dziennikarzy „Gazety Wyborczej”, Piotra Głuchowskiego i Marcina Kowalskiego. Powszechną praktyką jest obecnie wydawanie książek na tematy związane z prezentowanymi w danym momencie w kinach filmami. I taka właśnie praktyka „zgubiła” chyba autorów publikacji o Tewje Bielskim.
O ile część zarzutów wobec nich częściowo się wyklucza (dla jednych „Odwet” jest książką zbyt antysemicką, dla drugich zdecydowanie pro-żydowską), o tyle część była naprawdę dużego kalibru, nawet biorąc pod uwagę jej dziennikarski i popularnonaukowy raczej niż stricte naukowy charakter. Krytycy i recenzenci zarzucili Głuchowskiemu i Kowalskiemu nie tylko błędy rzeczowe (których nie sposób zaprezentować w tym miejscu ze względu na ich szczegółowy charakter, wymagający długiej analizy), ale przede wszystkim co najmniej quasi-plagiat z innej pracy dotykającej tematu żydowskiej partyzantki na dawnych Kresach II RP – mowa o książce „Opór. Partyzanci Bielskiego” autorstwa prof. Nechany Tec sprzed kilkunastu lat.

Cała sprawa skończyła się bezprecedensowym finałem – książka „Odwet” została wycofana przez wydawcę (Agorę) ze sprzedaży, a jej autorzy zostali skreśleni z listy najważniejszych dziennikarzy „Gazety Wyborczej”.

Ostrożnie z historią

Kilka tygodni po pojawieniu się w kinach filmu „Opór” swoję premierę miała kolejna hollywoodzka superprodukcja mierząca się w pewien sposób z historią – „Walkiria” – opowiadająca o zamachu na Hitlera przeprowadzonym w 1944 r. przez grupę niemieckich oficerów pod dowództwem pułkownika Clausa von Stauffenberga. Oba filmy łączy amerykański rozmach realizacyjny, obsadzenie w roli głównej megagwiazdy (w tym drugim przypadku Toma Cruise’a), historyczna inspiracja oraz wątek polski (wszak zamach na Hitlera przeprowadzono w jego Kwaterze Głównej w tzw. Wilczym Szańcu na Mazurach).
Dzieli – atmosfera. Z „Walkirią” i krytycy, i publicyści obeszli się dużo łagodniej niż z „Oporem”. Z jednej strony i tematyka wbrew pozorom była tu mniej kontrowersyjna, i rzemiosło filmowe lepsze.

Choć podnoszone z części środowisk niemieckich głosy, że „wreszcie świat dowie się, iż nie wszyscy Niemcy popierali Hitlera”, spotkały się ze zrozumiałym sprzeciwem. Oczywiście, że nie wszyscy, jednak nieudany zamach von Stauffenberga, notabene przez wiele lat nieprzejednanego nazisty nienawidzącego Polaków, nie może być pośmiertnym usprawiedliwieniem dla tej zdecydowanej większości, która jednak bez większego przymusu za Führerem podążała.

Czas na polskie

Z przypadków „Oporu” i „Walkirii” dla polskiej kinematografii płynie jedna nauka. Cały świat czerpie tematy z historii i dobrze na tym wychodzi, tak finansowo, jak i „wizerunkowo”, nawet (a może właśnie dzięki temu?) jeśli niezbyt dokładnie trzyma się historycznego pierwowzoru. Czas na polski artystyczny „opór” i „odwet”.

Polska polityka historyczna ostatnich lat spotyka się często z niezasłużoną krytyką, skutkuje za to na szczęście powolnym, ale stopniowym wzrostem świadomości historycznej Polaków, co z kolei owocuje zwiększonymi „popytem i podażą” na różnego rodzaju historyczne dzieła. W przypadku kina mieliśmy półtora roku temu „Katyń” Andrzeja Wajdy, w roku obecnym mamy co najmniej dwa ważne filmy historyczne – opisywany już na tych łamach „Popiełuszko” (premiera w lutym) oraz „Nil” o generale Fieldorfie (kwiecień).
To dobra tendencja, ale polskim producentom i reżyserom chciałoby się powiedzieć – „czekamy na więcej”. W przeciwieństwie do wielu innych nacji prawdziwych pozytywnych bohaterów do zaprezentowania długo nam nie zabraknie. I z ich biografii nie trzeba będzie niczego wycinać.

Adam Chmielecki

Komentarze Dodaj swój komentarz

"Solidny Pracodawca 2008" to przestiżowy tytuł, który zdobył SKOK im. F.Stefczyka. Wyróżnienie świadczy o tym, że nasza instytucja dba o prawidłowy rozwój pracowników. Chodzi o to, aby identyfikowali się z firmą. Byli z niej dumni i swoje pozytywne uczucia prezentowali w pracy. SKOK im. F.Stefczyka również w zeszłym roku dostał ten zaszczytny tytuł.

Poradniki
E-konto na bieżąco - na własne konto
Więcej informacji znajdą Państwo w marcowym numerze Czasu na SKOK (nr57) w dziale Poradniki.
Nasza kamera
SKOK Stefczyka dla każdego
Działając przeciw wykluczeniu finansowemu SKOK Stefczyka wziął udział w prestiżowej imprezie jaką był  Weekend Nieruchomości i Finansów, który po raz drugi odbył się  we Wrocławiu.
Poradniki
Świadomy kredytobiorca - kredyt konsolidacyjny
Więcej informacji znajdą Państwo w lutowym numerze Czasu na SKOK (nr56)w dziale Poradniki.
Nasza kamera
Karate czyli pusta ręka
Droga wytyczana treningami Dariusza Zeidlera.
Poradniki
Świadomy kredytobiorca - wyjście z zadłużenia
Więcej informacji znajdą Państwo w grudniowym numerze Czasu na SKOK (nr54)w dziale Poradniki.
Nasza kamera
Ratujcie jeże
Czy wiecie, że jedyne schronisko dla chorych jeży w Polsce istnieje w Krakowie?Jeśli zauważyłeś jeża, którego życie może być zagrożone - dzwoń - 503 309 303 - całodobowe pogotowie jeżowe.
Poradniki
Świadomy kredytobiorca - windykacja i egzekucja
Więcej informacji znajdą Państwo w listopadowym numerze Czasu na SKOK (nr53)w dziale Poradniki.
Nasza kamera
Dziewczyny na snowboardzie
Tylko decha i narty - zimą dziewczyny ze "SNOW 4 GIRLS" nie myślą o niczym innym.


Centrala, placówki, bankomaty.

Koreańscy naukowcy odkryli, jak produkować alkohol, byśmy następnego ranka nie budzili się z kacem i szybciej trzeźwieli

Prawie 80 procent ludzi na całym świecie uważa, że dostęp do internetu powinien być jednym z podstawowych praw człowieka

Brytyjski rząd chce wprowadzić obowiązkowe ubezpieczenie dla właścicieli psów. Pozwoli to na wypłatę odszkodowania w sytuacji, gdy czworonóg kogoś pogryzie

Zaskakujące, często żartobliwe informacje chcą wysłać ludzie istotom pozaziemskim

Z myślą o wygodzie i większej dostępności usług SKOK im. Franciszka Stefczyka.